|
Panie! Najmędrszy z profesorów!
Chciej przyjąć wniosek mój paniczny: zachowaj nas od Nikiforów w dziedzinach pozaartystycznych!
Niech żyją wolni i szczęśliwi, niech rzeźbią lub malują jaja, lecz niech naiwny prymitywizm po innych pionach się nie szlaja.
Wszyscyśmy winni im uznanie, podziw dla formy i pomysłów, lecz ty fachowców daj nam, Panie, do ekonomii i przemysłu.
Chmury nad nami rozpal w łunę, uderz nam w serca złotym dzwonem, niech ruszą w kraj ogromnym tłumem kadry, dogłębnie wyszkolone.
O Panie, co telewizorów oczyma widzisz nas w całości, deglomerację Nikiforów zechciej zarządzić w swej mądrości,
I weź jej ster w surowe dłonie, bo czas tracimy wciąż w nadmiarze, błagając różne stare konie: - Pójdź, koniu, ja cię uczyć każę!
|